Przejdź do głównej zawartości

Posty

Kobieta Niezależna - Kamila Rowińska. Recenzja książki.

Dziś porwę się na recenzję drugiego wydania „Kobiety Niezależnej”. Nazwa mojego bloga sprawia, że czułam się zobligowana do przeczytania tej pozycji. Książkę zakupiłam w majowej promocji. Gdy tylko doszła, byłam pewna, że wystarczy mi na jej przeczytanie jedna noc (tak, czytam nocami, bo za dnia nie mogę się skoncentrować i nie mam czasu - uroki macierzyństwa). Na szczęście czytanie rozłożyło się na dłużej, a przecież przyjemności nigdy za wiele. Pomijając początek książki, który miał być wprowadzeniem i zachętą, a który zdał mi się nieco przydługi, książka jest bardzo dobra. Nie jest to  książka jednorazowa, którą po przeczytaniu rzuca się w kąt. Na pewno będę do niej wracać i rozgryzać na własną rękę zasugerowane w niej tematy. Bo pozostawia we mnie niedosyt.   Dobre książki zostawiają w nas jakieś wolne pole do własnych rozmyślań i refleksji. „Kobieta Niezależna”  pozostawia nie pole, ale  wręcz ugór od lat nieorany, na którym zachciało mi się wreszcie popracować. Mam energię, by…

Majowe pozbywanie się rzeczy. Tydzień drugi - 77 przedmiotów opuściło mój dom.

Dziś podsumowanie drugiego tygodnia, w którym pozbywam się z mojego domu niepotrzebnych rzeczy. Muszę przyznać, że powoli zaczynam w panice przeszukiwać wszystkie dziury, by dotrzeć do czegoś zbędnego. Wiele odnalezionych w ten sposób przedmiotów mogłabym wyrzucić lub oddać od ręki, bo w obecnej formie nie służą mi do niczego. Jednak oprócz idei minimalizmu, przemawia do mnie też idea zero waste. Z tego powodu, coś, co nie jest mi potrzebne w obecnej formie, ale  mogę zagospodarować w inny sposób, zostaje ze mną. Dotyczy to głównie ubrań, które trzymam na przeróbki, nadmiaru dekoracji, które są pochowane (ale wyciągam je, gdy jest okazja), dodatkowych doniczek, kubków.  Staram się pozbywać rozsądnie, żeby nie żałować. Nie mam oporu, by oddać dobre rzeczy komuś, kto je wykorzysta, ale mam ogromny problem wynieść sprawne rzeczy na śmietnik. Staram się tego nie robić. Dlatego rośnie mi kupka przedmiotów, które jestem gotowa wypuścić ze swoich rąk, ale jeszcze nie mogę, bo cały czas szu…

Dlaczego od dzisiaj jestem na diecie, czyli o mojej trzeciej ciąży!

Lubię czasem wyjść do ludzi, zawsze się wtedy od nich dowiem, co tam u mnie słychać. Nie inaczej było dzisiaj. Odwiozłam rano córkę do przedszkola a że obok jest Biedronka, pomyślałam, że skoczę po bułki. Z synem na rękach wpadłam do sklepu, złapałam brzoskwinie i bagietkę. Już miałam wyjść, ale jak zwykle była otwarta tylko jedna kasa i 7 osób w kolejce. Stanęłam sobie ósma z tą bagietą i chyba minę miałam wyjątkowo nieszczęśliwą albo wyglądałam jeszcze gorzej niż zwykle, bo zaczęła mi się przyglądać jakaś kobieta stojąca przede mną. Patrzy na mnie, patrzy i ryknęła na całą kolejkę " Prosze puścić tą Panią! Przecież nie będzie tyle stać! Jedno dziecko na rękach, drugie w brzuchu! Pani tylko bułeczkę kupuje, to przecież nie będzie się tak męczyć i dzieci! ". Porozglądałam się jeszcze wokoło, czy nie ma jakiejś innej z dzieckiem na ręku, ale jak każdy spojrzał na mnie, nie miałam już wątpliwości, że jestem w ciąży... Pokornie podeszłam do kasy, zachęcana przez tłum i myśla…

Majowe pozbywanie się rzeczy. Tydzień pierwszy - 28 przedmiotów opuściło mój dom.

Dziś podsumowanie pierwszego tygodnia odgracania mieszkania. W ramach przypomnienia- postanowiłam, że każdego dnia maja będę usuwać ze swojej przestrzeni zbędne przedmioty. Pierwszego dnia maja - 1 przedmiot, drugiego maja - 2 przedmioty i tak dalej. Więcej o mojej potrzebie upraszczania życia znajdziecie w innych wpisach ( np. linklink ). 
Pierwszy tydzień był prostszy, niż myślałam. Czasem pozbywałam się tego, na co akurat wpadłam przy codziennych czynnościach, a co było mi już niepotrzene. Czasem celowo przeszukiwałam pomieszczenia, by dokopać się do czegoś zbędnego. Gdy brakowało mi pomysłów, otwierałam szafę córki - tam jest istna kopalnia nadprogramowych ubrań.
 Dzień 1

 bluza córki (za mała ) Dzień 2

tunika córki (poplamiona )spodnie córki (za małe )Dzień 3
spodnie córki  (nie chce ich nosić)bielizna (za mała )sandałki (za małe )Dzień 4
słoik po ogórach (wraca do mamusi, może mi go czymś napełni)słoik po ogórachopakowanie po jajku niespodziance (było fajniejsze niż jego zawarto…

Minimalistyczne podsumowanie kwietnia i plan na maj. Czego u mnie jest mniej?

W kwietniu przyśpieszyłam z odgracaniem swojej przestrzeni. Rzeczy pozbywam się od dawna, ale ciągle pojawia się w moim domu coś nowego, najczęściej pod pretekstem prezentów dla córki (rodzina znosi jej worami zabawki, ubrania i inne rzeczy). Nie bardzo chcę ingerować we własność córki, czasem jednak muszę, żeby nie zatonąć w powodzi rzeczy. Maja ma 7 lat i jak sama mówi, nie lubi tracić rzeczy. Z drugiej strony, nie lubi też bałaganu. Gdy zbytnio zagraci swój pokój, woli w nim nie przebywać. Roznosi wówczas swoje skarby po całym mieszkaniu, a to dla mnie znak, że czas wkroczyć. Bieżący bałagan Maja ogarnia sama, a gdy się nawarstwi, robię to ja, gdy córki nie ma w domu. Jest wtedy łatwiej i bez histerii. Wyrzucam tylko ewidentne śmiecie: papiery, zabazgrane kartki, wypisane mazaki, porwane kolorowanki, popsute zabawki, części zabawek do niczego niepasujące. Rzeczy, o których wiem, że się już nie bawi, albo są brzydkie, odkładam. Gdy Maja wraca, negocjuje z nią, co z odłożonych rze…

Minimalizm w szafce z butami. Przeglądam, oddaję, wyrzucam.

Ten post powinien był ukazać się jeszcze przed Wielkanocą, bo właśnie wtedy wpadłam w sprzątaniowy szał. W tym całym amoku odgracania nie zostawało mi już wówczas czasu na pisanie. Porobiłam  jedynie zdjęcia przedmiotów, których się pozbyłam.  Do szafki z butami podchodziłam już nie raz i nie dwa. Każde kolejne sprzątanie było coraz trudniejsze. Najpierw pozbyłam się tego, w czym ewidentnie nie dało się już wyjść do ludzi. Wyleciały buty maksymalnie styrane i takie, których stan techniczny nie był jeszcze tragiczny, ale moda już dawno nie ta. Nie jestem żadną  tropicielką trendów modowych, jednak są takie rzeczy, których już nie założę, bo czuję się w nich jak  cymbał albo relikt PRL-u. Tego typu obuwie usunęłam z szafki jako pierwsze i przy każdym kolejnym sprzątaniu pozbywałam się butów, które się niszczyły. Międzyczasie, oczywiście dokupywałam to, czego potrzebowałam. Po 2 latach takiego działania doszłam do  momentu, w którym niby wszystkie moje buty były niezniszczone i niby ni…

Płatki kosmetyczne zero waste. Waciki wielorazowe DIY - tutorial, szycie na maszynie bez overloka

Często we wpisach i filmikach minimalistów oraz osób, dla których ważne jest dbanie o środowisko, widziałam płatki kosmetyczne wielorazowego użytku. Nie byłam do nich przekonana i ciągle nie jestem, ale coraz bardziej chciałam ich spróbować. Nie wiem, jak to się będzie dopierało, nie wiem też, czy po praniu nie zostaje na tym zbyt dużo bakterii. Dziś rano przemyślałam temat i stwierdziłam, że moja twarz to nie jest przecież żywa rana, którą mogę przemywać jedynie sterylnymi, jałowymi gazikami! I tak po kąpieli czy porannym obmyciu twarzy, osuszam ją zwykłym, czystym ręcznikiem. Myślę, że również demakijaż robiony przy pomocy czystych płatków z tkaniny nie zrobi mi krzywdy. W końcu w tych jednorazowych również mnożą się bakterie, zaraz po otwarciu nowego opakowania, albo i wcześniej. Wydaje mi się, że wystarczy porządnie prać i wysuszyć płatki i wszystko będzie w porządku. Swoje będę prać przy okazji prania ręczników, pościeli czy innych w miarę czystych rzeczy w podobnym kolorze. Ma…

Wianek Wielkanocny DIY krok po kroku

Dzisiejszy ranek minął mi na robieniu wielkanocnych wianków. Moje pojechały już na cmentarz, ale myślę, że można skonstruować coś podobnego na drzwi. Założenie było takie, żeby do wianków wykorzystać rzeczy, które miałam w domu i niemalże się udało. Prawie wszystko, co potrzebne miałam w pawlaczu, bo uwielbiam coś sobie dłubać ze sztucznych kwiatów i kupuję ich zawsze za dużo. Brakło mi jedynie drucika do przymocowania gałązek, musiałam zamówić go na Allegro. Niestety kupno w miejscowych kwiaciarniach nie wchodzi w grę, bo się to nie opłaca. Tańsze jest zamówienie całej szpulki i zapłacenie za wysyłkę. Poniżej krótka instrukcja tego, w jaki sposób wykonałam swoje wianki. Podkreślam, że jestem samoukiem-amatorem, więc być może to, co opiszę będzie wbrew sztuce florystycznej. Nawet jeśli sposób wykonania jest dość toporny, to efekt  nie jest taki straszny. Wianki robiłam z resztek, więc kwiaty są w nich mocno pomieszane i zgada się tylko kolor, a i to nie zawsze.

 1. Najpierw przygotow…